Z tego artykułu dowiesz się:
ToggleZadowalanie innych – droga donikąd?
Zastanawiałaś się kiedyś, skąd bierze się to nieustanne pragnienie, by wszystkim dogodzić? Często to kwestia wychowania – od najmłodszych lat słyszymy bowiem, że trzeba być miłą, uczynną i pomocną. W szkole pomagamy koleżankom, w pracy zgadzamy się na dodatkowe zadania, w domu dbamy o to, by wszyscy byli szczęśliwi. I tak latami biegamy wokół innych, zapominając o sobie. Bo przecież jak nie Ty, to kto? A potem przychodzi refleksja, bowiem życie na usługach innych nie przynosi spełnienia. Wręcz przeciwnie, czujesz, że coś w środku zaczyna się kruszyć.
Stawianie granic nie jest łatwe, zwłaszcza gdy przez całe życie przedkładałaś potrzeby innych przed swoimi. Ale kiedy w końcu zaczniesz, poczujesz ogromną ulgę! Bo zadowalanie wszystkich dookoła to droga donikąd. A z czasem zaczynasz rozumieć, że prawdziwe spełnienie przynosi dbanie o siebie.
Dlaczego tak trudno przestać zadowalać wszystkich?
Żyjemy w kulturze, która promuje postawę „dawcy” – im więcej dajesz z siebie, tym bardziej jesteś doceniana. „Zadbaj o wszystkich dookoła, a wszystko będzie dobrze” – to mantra, którą słyszymy od lat. Ale co się dzieje, kiedy nie możesz już dłużej być tą, która zawsze mówi „tak”? Kiedy zaczynasz stawiać swoje potrzeby na równi z innymi? Odpowiedź jest prosta: niektórym może się to nie spodobać.
Ludzie przyzwyczajają się do tego, że jesteś „zawsze na posterunku”. Kiedy więc zaczynasz stawiać granice, mogą czuć się rozczarowani. Ale pamiętaj – to ich problem, nie Twój. Twoje życie to nie jest scena, na której musisz ciągle grać główną rolę. Masz prawo powiedzieć „nie” bez wyjaśnień, bez poczucia winy i bez obaw, że świat się zawali. Bo nie zawali się – wręcz przeciwnie, zaczniesz czuć, że masz więcej przestrzeni dla siebie.
Jak zacząć mówić „nie” – w praktyce
Wiesz już, że musisz zacząć stawiać granice, ale jak to zrobić w praktyce? Najlepiej zacząć od małych kroków. Kiedy ktoś prosi Cię o przysługę, zastanów się, czy naprawdę chcesz się tego podjąć. Zadaj sobie pytanie: „Czy to jest coś, co mnie cieszy, czy po prostu czuję się zobowiązana?”. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, to masz prawo powiedzieć „nie”.
A co, jeśli reakcja drugiej osoby jest negatywna? Pamiętaj – to nie Twoja wina. Ludzie muszą nauczyć się szanować Twoje granice. Twoje „nie” nie jest odrzuceniem drugiej osoby, to po prostu dbałość o siebie.
Kiedy zaczynasz wybierać siebie
Przy czym stawianie granic nie oznacza, że stajesz się osobą samolubną. Wręcz przeciwnie, to oznaka, że zaczynasz wybierać siebie i swoje potrzeby, co jest ważne dla zdrowia psychicznego. W końcu, jeśli Ty nie zadbasz o siebie, to kto to zrobi? Twoja energia, czas i emocje są ograniczone – nie możesz rozdawać ich każdemu bez umiaru. Wybierając siebie, dbasz o swoje zasoby i o swoje szczęście.
Z biegiem lat uczymy się, że nie musimy być wszystkim dla wszystkich. Możemy być wszystkim dla siebie – i to w zupełności wystarczy. Relacje, które pozostaną po Twoim „nie”, będą tymi, które naprawdę mają wartość. A reszta? Cóż, może i nie była warta Twojego czasu?
Granice to forma szacunku do siebie
Z wiekiem wreszcie uczysz się, że granice to nie ściany, które mają odgradzać Cię od innych. To mosty, które prowadzą do zdrowszych, bardziej autentycznych relacji. Kiedy mówisz „nie” tam, gdzie naprawdę nie chcesz czegoś robić, uczysz innych szacunku do swoich potrzeb. A co najważniejsze, pokazujesz sobie, że jesteś ważna – i to jest w porządku.
Stawianie granic to jednak proces, który wymaga odwagi i praktyki. Przy czym koniec zadowalania wszystkich dookoła, to nie tylko sposób na odzyskanie kontroli nad własnym życiem, ale również wyraz szacunku do siebie. Z czasem zrozumiesz, że nie jesteś na świecie po to, by spełniać oczekiwania innych. Jesteś tu, by realizować swoje marzenia, dbać o swoje potrzeby i tworzyć relacje oparte na wzajemnym szacunku. Jak masz bowiem dawać innym to, co najlepsze, jeśli sama czujesz się wypalona i zmęczona? Stawianie granic to forma miłości do siebie. To moment, w którym zaczynasz wybierać siebie – nie kosztem innych, ale w równowadze.