Projekt Aging » O tym mówimy » Kiedy zaczęłam myśleć o starzeniu? A Wy?

Kiedy zaczęłam myśleć o starzeniu? A Wy?

Kiedy zaczęłam myśleć o starzeniu? A Wy?
Pewnie jak już zauważyłyście, na naszym blogu rozprawiamy się z negatywnym myśleniem o starzeniu się. Nie tylko przedstawiamy Wam naukowe artykuły, ciekawe porady, czy też wspieramy Was w naszym wspólnym Projekcie poprzez budowanie społeczności. Lubimy też dzielić się z Wami naszymi przemyśleniami, lękami czy historiami. Zastanawiam się kiedy Wy zaczęłyście myśleć o starzeniu? Bo ja dawno temu.

Kiedy zaczęłam myśleć o starzeniu?

Oczywiście nie podam Wam tutaj dokładnej daty i godziny. Tym bardziej że u mnie przebiegało to etapami – od pierwszego kontaktu z pojęciem starzenie, po poczucie konsekwencji starzenia. Postaram się przedstawić to etapami.

Pierwsze przebłyski starzeniowe

Jak sięgam pamięcią, to już w wieku kilkunastu lat zaczęłam myśleć o zmarszczkach. Zapewne jest to związane z tym, że mniej więcej w tamtym okresie zaczęły docierać do mnie reklamy produktów, które miały walczyć ze zmarszczkami. I w ten sposób zapoznałam się z konsekwencjami starzenia 🙂. Może wydać Wam się dziwne, ale o starzeniu nie pomyślałam, patrząc na mamę czy babcię. To informacje z reklam ujawniły mi skutki tego procesu.

Gdzieś w okolicy 14-15 lat usłyszałam rozmowę starszych osób, o tym, że “życie do 18-stki ciągnie się długo, ale po 18-stych urodzinach czas przyspiesza i nagle okazuje się, że człowiek jest już stary”. Ta myśl zapisała się w mojej pamięci i dzisiaj z perspektywy czasu trudno mi się z tym nie zgodzić. Mam wrażenie, że czas od zakończenia liceum wystrzelił – przeżyłam wiele fajnych chwil, ale wszystkie minęły bardzo szybko. Co ciekawe, spostrzeżenia odnośnie szybszego płynięcia czasu są jak najbardziej trafne – potwierdzają je badania naukowe – wspomniała o nich Marta w swoim wpisie: Dlaczego czas płynie dla nas szybciej, gdy jesteśmy starsze?

Ok, wiem, że się starzeję – zajmę się zmarszczkami!

Moja prawdziwa i świadoma niechęć do wieku ujawniła się odmową organizacji 18-stych urodzin, bo poczułam się (uwaga) staro! Od tego też momentu zaczęłam uważniej przyglądać się mojej skórze na twarzy oraz zdjęciom twarzy. Cel oczywiście był jeden – poszukiwanie zmarszczek.

Stosunkowo szybko u mnie pojawiły się bruzdy nosowo-wargowe, raz, że jest to u nas rodzinne, a dwa jestem osobą, która dużo się śmieje i można rzec, że nadużywa mimiki 😂. Także to głównie te zmarszczki ustaliły kierunek moich myśli o starzeniu we wczesnym etapie życia.

Będąc w wieku 20+ zupełnie nie interesowałam się stanem moich organów, sposobem odżywiania czy stylem życia (studia, wiadomo!). Skoncentrowałam się na zmarszczkach i doraźnym ich zwalczaniem, jeśli zobaczyłam niepokojące linie na twarzy.

Starzenie się? Tego się boję!

Takie pierwsze przebłyski, że starzenie to zło ostateczne, że przez starzenie spotka mnie wiele przykrych rzeczy, zaczęłam mieć w początkowych latach 20+. Ale po zakończeniu studiów lęk przed starzeniem się zaczął przybierać na sile i rósł intensywnie, gdy zbliżałam się do 30-stki. Myślę, że większość osób czytających ten wpis, wie, o czym „mówię”.

Człowiek zaczyna wtedy myśleć, że zaraz przekroczy połowę życia, że za chwilę będzie mieć 40 lat, a to już jest chyba najgorsza rzecz na świecie. Generalnie miałam wszystko, co najgorsze w głowie, jeśli chodzi o starzenie, ale z drugiej strony miałam nadal spory zapas czasu, więc nie była to jeszcze pełna panika.

Przeżyłam 30-ste urodziny i zaczęłam myśleć już o 40-stych, oczywiście z 10-letnim zapasem czasu nie jest to takie bolesne przeżycie. Wyobrażałam sobie, jak to będę strasznie wyglądać w wersji 40+, czy też przyglądałam się swojej twarzy z różnych perspektyw, wyłapując nowe zmarszczki i niedoskonałości.

Starzenie – poczułam je na własnej skórze!

Takim kluczowym momentem, gdzie poczułam siłę starzenia, był dzień, w którym wykryłam głęboką zmarszczkę pod lewym okiem (oczywiście tylko pod jednym, a jakże by inaczej mogło być). Moja zmarszczka pod okiem jest wynikiem przesuszenia skóry od alergii. To właśnie ta zmarszczka pod okiem dała mi tak faktycznie odczuć, że się starzeję. Poczułam prawdziwy lęk i namacalność nieuchronnych etapów. A to spowodowało, że procesom starzenia zaczęłam przyglądać się bliżej i wyszłam z myślenia, że starzenie to tylko zmarszczki i wygląd. Konsekwencją takiego szerszego spojrzenia jest właśnie Projekt Aging 🙂

Jak widzicie proces myślenia o starzeniu miał u mnie miejsce w kilku odsłonach. Świadomość takich prawdziwych konsekwencji zaczęłam mieć dopiero dobrze po 20. roku życia, chociaż myśli o starzeniu towarzyszą mi od najmłodszych lat. A jak to wygląda u Was? Kiedy zaczęłyście myśleć o starzeniu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najpopularniejsze posty
Dołącz do nas