Projekt Aging » O tym mówimy » Jak z wiekiem zmienia się ciało kobiety? Co u siebie zauważyłam?

Jak z wiekiem zmienia się ciało kobiety? Co u siebie zauważyłam?

Jak z wiekiem zmienia się ciało kobiety? Co u siebie zauważyłam?
O starzeniu się łatwiej jest mówić w teorii. Kiedy jednak zaczynamy dostrzegać u siebie pierwsze oznaki tego procesu, możemy poczuć delikatne ukłucie, któremu często towarzyszy myśl “to się naprawdę dzieje” 😉 W publikacjach naukowych znajdziemy “podręcznikowe”, a tym samym obiektywne aspekty starzenia się kobiecego organizmu. Przyznacie jednak, że znacznie ciekawszym jest dowiedzenie się, co zauważają u siebie w tym kontekście “realne” kobiety.

Kilka konkretów przed przejściem do sedna

Zanim podzielę się z Wami moimi mniej i bardziej optymistycznymi obserwacjami na temat zmian zachodzących w moim ciele, warto zorientować się, co ma do powiedzenia w tym obszarze nauka. Po co? By sprawdzić, czy starzejemy się według schematu? Raczej chodzi tu o kontekst i rozwianie ewentualnych wątpliwości zatytułowanych “czy wszyscy tak mają?”. Jak zatem z wiekiem zmienia się ciało kobiety? Na przestrzeni dwóch dekad od 35 do 55 roku życia, najczęściej wymienia się:

  • Obniżenie tempa metabolizmu, co sprawia, że organizm wybacza znacznie mniej w obszarze “grzeszków żywieniowych”, a tkanka tłuszczowa łatwiej się gromadzi i jest zdecydowanie bardziej oporna na redukcję. Bezpośrednią przyczyną wolniejszego metabolizmu są zachodzące zmiany hormonalne, a konkretniej – sukcesywnie niższe stężenie estrogenu;
  • Gorszy wzrok, który objawia się problemami z jego skupieniem, szybszym męczeniem się oczu, czy trudnościami podczas czytania, prowadzenia auta. Okazuje się, że krótkowidze mogą zauważać u siebie wówczas równoważenie się wady wzroku, jednak nie jest to regułą;
  • Skóra traci nawilżenie i jędrność w wyniku mniejszej podaży kolagenu wiążącego wodę w tkankach. Szczególnie zauważane jest to w tych miejscach na twarzy i ciele, w których skóra jest najcieńsza. Rezultatem tych zmian, jest zjawisko “opadania” struktur oraz pojawienie się bruzd i zmarszczek;
  • Zmiany w układzie rozrodczym związane z perimenopauzą i menopauzą właściwą skutkują między innymi zaburzeniami w cyklu menstruacyjnym, zmniejszoną podażą śluzu szyjkowego i obniżonym libido.

To oczywiście tylko niektóre z fizjologicznych zmian, jakie zachodzą w organizmie kobiety na przestrzeni wspomnianych wcześniej dwóch dekad jej życia. Tym niemniej to właśnie anomalie w tych obszarach są najszybciej i najczęściej dostrzegane przez kobiety. W moim przypadku nie było inaczej.

Do standardowych problemów ze skórą doszły kolejne 😀

Nigdy nie byłam posiadaczką tzw. normalnej, bezproblemowej skóry, której wystarczy woda z mydłem i przypadkowy krem, by wyglądała świetnie. Oczywiście żartuję, ale osoby, które nigdy nie skupiały się szczególnie na stanie swojej cery, mogą doznać mniejszego lub większego szoku widząc pierwszą zmarszczkę pod okiem lub dostrzegając fakt, że nierówności po odciśniętej poduszce nie znikają z twarzy tak szybko, jak wcześniej. Jak ja zareagowałam na te zmiany? “Ok, jeszcze to? Nie ma sprawy” 😂

Choć moja skóra twarzy właściwie od zawsze była tłusta, a później mieszana, to w ostatnich latach zauważyłam, że dużo trudniej jest mi ją nawilżyć i to pomimo rezygnacji z mocno wysuszających, przeciwtrądzikowych preparatów. Podobnie skóra na ciele, która kilka minut po kąpieli daje wrażenie założenia przyciasnego kombinezonu…z drapiącej wełny. Balsam i to najlepiej taki, który jest w stanie nawilżyć papier ścierny, to obecnie mój najlepszy przyjaciel.

Zmarszczki i obwisanie? Witajcie!

W temacie skóry dochodzimy do dwóch najbardziej dotkliwych zmian: zmarszczki i obwisanie. Jak już wspominałam, przez większość życia miałam tłustą cerę, która z wiekiem przekształciła się w mieszaną. Między innymi z tego względu długo udawało mi się chronić swoją twarz przed pierwszymi zmarszczkami w miejscach, w których najszybciej się one pojawiają. Obecnie jednak podwójne linie pod dolną powieką czy niedające się rozprostować zmianą wyrazu twarzy linie na czole stały się moją codziennością. Doszła do tego lwia zmarszczka, która ze względu na moją krótkowzroczność raczej zostanie ze mną już na zawsze 😉

Niemałym odkryciem był dla mnie także inny, uroczy aspekt związany ze zmieniającą się gęstością skóry, utratą elastyny i kolagenu z tkanek. Chodzi tu oczywiście o bardziej widoczne efekty działania siły grawitacji. Skóra na brzuchu, czy ramionach nie jest już tak napięta i jędrna jak kiedyś i to jest fakt. Czy się tym jakoś szczególnie przejmuję? Niekoniecznie. Stosuję odpowiednią pielęgnację, piję dużo wody i ruszam się. W ten sposób zamierzam pomóc mojej skórze utrzymać się we względnie dobrej formie przez jeszcze wiele lat (optymistyczne, ale czy niemożliwe? 😄).

Skóra dłoni stała się dziwnie znajoma…

Mam dziwny (lub wcale nie) nawyk dość częstego przyglądania się dłoniom. Swoim, cudzym, każdym. Z obserwacji tych wytrąciło mnie dość niedawno spostrzeżenie, że moje dłonie zaczynają przypominać mi dłonie mojej mamy. Jako dzieci mimowolnie zapamiętujemy ręce, które nas pielęgnowały, karmiły, podtrzymywały, czy głaskały. Jakież było moje zdziwienie, gdy patrzenie na własne dłonie przypomniało mi wiele z tych chwil 🙂

Skóra na moich dłoniach w ostatnich latach stała się zdecydowanie cieńsza, łatwiej się przesusza i trudniej ją nawilżyć. Tym jednak, co najbardziej zwróciło moją uwagę było uwidocznienie niebieskich żył i innych naczyń krwionośnych. Obecnie widzę zdecydowaną różnicę w wyglądzie swoich dłoni i wiem, że jest to nierozerwalnie związane z wiekiem. Czekam jeszcze na kilka plam wątrobowych i obraz będzie pełen 😛 Oczywiście zaznaczam, że staram się regularnie dbać o dłonie. Nawilżam je po każdym myciu i poddaję zabiegom u kosmetyczki.

Jest też kilka pozytywów

W artykule, w którym dzielę się z Wami przemyśleniami dotyczącymi tego, dlaczego nie chciałabym być młodsza piszę o zmianie mojego podejścia do postrzegania swojego wizerunku. I rzeczywiście, może zabrzmi to pretensjonalnie, ale pomimo wspomnianych wyżej zmian, podobam się sobie teraz zdecydowanie bardziej niż jeszcze 10 lat temu. Mam bowiem wrażenie, że kilka zmarszczek, czy nieco ostrzejsze rysy twarzy nadają mi charakteru (istnieje też ryzyko, że tylko się tak pocieszam 😄).

Przez ostatnie lata moje ciało podlegało mniejszym lub większym przemianom związanym z wahaniami wagi. Obecnie jestem pod tym względem w dobrym punkcie zarówno obiektywnie, jak i we własnej ocenie. Wiek pozwala więcej wybaczać, nie zwracać tak jak kiedyś uwagi na nieistotne szczegóły lub po prostu się się nimi nie przejmować. Jest to bardzo uwalniające i pozwala przy zachowaniu rozsądnego “zawsze można coś poprawić” (😄), żyć bardziej komfortowo i doceniać to, co mamy.

Zmieniające się ciało kobiety – jak zaakceptować ten fakt?

Przede wszystkim – nic nie musicie. Zewsząd docierają do nas rady, które w niektórych przypadkach zaczynają wybrzmiewać niczym kategoryczne nakazy o konieczności zaakceptowania swojego wyglądu takiego, jakim jest. Jeżeli potraficie być ze sobą fair i w ogóle nie czujecie, że jesteście blisko samoakceptacji, to nie musicie być częścią tego z założenia pozytywnego, choć obecnie dość mocno nadinterpretowanego trendu. Warto podkreślić – jeżeli podobacie się sobie, czujecie się ze sobą dobrze i macie przy tym w głębokim poważaniu ewentualną krytykę – to super!

Jeżeli jednak nie czujecie się do końca swobodnie we własnym ciele, to warto ustalić, czy wypływa to z Waszego wnętrza i jest wynikiem Waszych osobistych standardów, czy podyktowane jest presją z zewnątrz. Niezwykle pomocna może okazać się tu rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą. Może ona naprowadzić Was na odpowiednie tory w tym obszarze. Jeżeli okaże się, że chcecie coś zmienić dla siebie, dla własnego dobrego samopoczucia, czy zdrowia, to zróbcie to. Jeżeli natomiast miałybyście coś zmieniać, by zadowolić innych, to zastanówcie się, czy uczyni to Was szczęśliwymi. Bo jak wiecie, to właśnie o Wasze szczęście w życiu chodzi 😉

2 Komentarze
  1. Czytam Wasze artykuły od kilku tygodni z dużym zainteresowaniem i tak samo było i tym razem 😉 Zmiana figury z wiekiem to temat, który dotyka każdej z nas, niezależnie od stylu życia, diety czy poziomu aktywności fizycznej. Świetne było to, że autorka zdecydowała się podzielić własnymi doświadczeniami w tym obszarze. Kilkukrotnie uśmiechnęłam się pod nosem 😀 Artykuł świetnie podkreślił, że tak naprawdę nie powinnyśmy się do niczego zmuszać w kwestii samoakceptacji. To ważny przekaz obecnie. Cieszę się, że poruszacie takie tematy, które przypominają nam, że zmiana figury z wiekiem to coś, co nas wszystkie łączy i jesteśmy w tym razem.

    1. Droga Izo,

      dziękuję za Twój komentarz i doceniam, że znalazłaś czas, aby podzielić się swoimi przemyśleniami. Rozmowa na temat zmiany figury z wiekiem jest niezwykle ważna, ponieważ pomaga budować świadomość i wspierać kobiety w pozytywnym postrzeganiu własnego ciała na różnych etapach życia. Cieszę się, że artykuł spotkał się z pozytywnym odbiorem i mam nadzieję, że będzie inspiracją do dalszych, otwartych dyskusji na ten i inne tematy. Dziękuję za wsparcie i zaangażowanie w ważne kwestie dotyczące kobiecego zdrowia i samopoczucia.

      Z miłością,
      Marta Kazimierska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najpopularniejsze posty
Dołącz do nas